199. Pierwsze zakupy żony... :)
Tak, nastał ten dzień w którym moja kochana żona zaczyna włączać się w wydawanie pieniążków. Do tej pory to ja kupowałem większość rzeczy (materiałów), i prócz kolorów niektórych elementów (dach, okna) raczej nie musiałem pytać się czy wełna lepszej czy gorszej jakości...
Ale wiedziałem, że dzień o którym mowa nieuchronnie nadejdzie - i trzeba będzie podzielić na dwoje kawał tego tortu zakupowego.
Przemyśleliśmy kilka rzeczy i...
- wiemy mniej więcej jakie kolory byśmy chcieli mieć w poszczególnych pomieszczeniach (przynajmniej na dole).
- wiemy w jakim stylu chcemy urządzić poszczególne pomieszczenia
- rozplanowałem sobie również wg uznania gniazdka, włączniki i podciągi pod oświetlenie - choć tego ostatniego nie jestem do końca pewien :)
Teraz więc przyszedł czas na zakupy już do urządzania wnętrza... Postanowiliśmy, że - aby było przyjemniej - nie będziemy czerpać na razie z budżetu kredytowego, ale powoli z bieżących środków będziemy kupowali po kilka rzeczy.
Idea jest taka, że wybieramy sobie 1 pomieszczenie i kupujemy do skutku to co wiemy, że ma tam być (potem dokupi się drugie tyle tego, co nie wiemy i/lub o czym zapomnieliśmy) :)
Na pierwszy rzut, by było szybko, poszła łazienka na dole - ta dla gości. Podstawowe rzeczy:
- umywalka nadblatowa
- baterie / krany / itp.
- kibelek
- kabina prysznicowa
- lustro + oświetlenie przy nim
- komplecik mebli (raczej coś gotowego, dobranego w odpowiednich rozmiarach i kolorze)
- płytki
- tapeta
Idąc więc za porządkiem, żona zaczęła zakupy - pierwszy zakup z listy do nowego domu... umywalka nadblatowa.
Wybrany model umywalka LUNA:
miły kurier z DPD przywiół nam w piątek ten, jakże symboliczny, pierwszy zakup do naszego domku - prezentował się mniej więcej tak:
interwencja u kuriera... interwencja u sprzedawcy... jutro mają dostarczyć w jednym kawałku nową umywalkę :) - oby...
Komentarze